Dlaczego ludzie graja?

1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek (1 głosów, średnia: 5,00 z 5)
Rozmiar czcionki: Drukuj ten post

Hazard na całym świecie się rozwija, a w Polsce nie – czyli, dlaczego ludzie grają.

Aby już na wstępie uniknąć kąśliwych komentarzy, należy wyjaśnić, że tytuł tego artykułu jest celowo infantylny. W istocie oczywiście, hazard w Polsce również się rozwija, tyle, że działając w 90% poza jakąkolwiek formalną kontrolą, wyniki tej branży nie są widoczne w zestawieniach i statystykach.

Są one prezentowane przez rozmaite instytucje rządowe oraz przedstawicieli Rządu i wymyślonych przez nich „ekspertów”, którym obroty mylą się z przychodem, drop z GGR, house edge z hold, AoNW z salonami automatów, a podatek od gier jest, ich zdaniem, jedyną finansową korzyścią Państwa z hazardu. Na całym świecie obroty branży hazardowej i jej dochodowość rośnie gwałtownie z roku na rok.

Branża hazardowa jest globalnie numerem 1 przynosząc większe przychody i zyski, dając większe zatrudnienie niż branże takie jak zbrojeniowa, paliwowa, energetyczna, telekomunikacyjna czy tytoniowa (również narkotykowa czy wszelkie obszary biznesowe związane z sexem).

Jest wiele powodów, dla których tak jest.

Warto spojrzeć na nie bliżej i pogratulować sobie, że jest się w tej branży lub przemyśleć czy nie zmienić branży właśnie na hazardową. Ktoś może być zdumiony, że nasza branża jest tak potężna. Trzeba jednak pamiętać z czego składa się hazard jako obszar biznesu.

Jest to kilka segmentów rynku:
– kasyna gry
– salony automatów (twardy hazard, czyli bez prawnych ograniczeń wygranych
– salony automatów o niskich wygranych (tzw. AwP- Amusement with Prizes)
– loterie i zdrapki
– gry liczbowe
– zakłady wzajemne (bukmacherka)
– wszelkiego rodzaju, pozornie, gry zręcznościowe, a w istocie nielegalny hazard jak Patchinko (gigant nawiasem mówiąc) czy rozmaite gierki w sieci.

Wszystko powyższe w dwóch, z jednej strony konkurujących, ale w rzeczywistości uzupełniających się i wykorzystujących efekt synergii, kanałach sprzedaży: naziemnym i Internetowym. Kluczowe jest tu nazewnictwo. W strefie anglojęzycznej już dawno stwierdzono, że hazardu lepiej nie nazywać hazardem (gambling) ale delikatnie branżą gier (gaming industry). Niby to samo, a jakże inaczej brzmi.

I tak, największy biznes na świecie pozostaje z jednej strony nie do końca chcianym przez rządzących i traktowanym przez nich z rezerwą segmentem przychodów. Z drugiej strony jest to branża, o monopolizacji której, marzą przedsiębiorcy, ale przede wszystkim rządy. W jednym i drugim przypadku jest to mało realne. W Polsce jednak udało się wprowadzić Monopol Skarbu Państwa. Zdumiewa, że odbyło się to bez rozdzierania szat i protestów opozycji. To jedynie dowodzi, jak nikła jest wiedza o branży i jak bardzo politycy się jej boją.

Tak czy owak monopol w Polsce jest faktem. Wdraża go, wskazana przez Rząd Spółka – Totalizator Sportowy. A właściwie, nie wdraża tylko, zgodnie z publikacjami medialnymi Totalizatora, analizuje rynek, czyli sprawdza czy ludzie i w co chcą grać. Odpowiedź na to niezwykle trudne kompetencyjnie pytanie jest taka: Tak. Chcą grać. We wszystko co przynosi nadzieję na wygraną. Wszystkie jurysdykcje na świecie dążą do maksymalnej regulacji branży hazardowej i pełnej kontroli tego sektora gospodarki. Wynika to z oczywistej chęci do przejęcia nadwyżek finansowych obywateli i skanalizowania ich do skarbu. Łatwe zyski dla Państwa. Żadna inna branża nie zaakceptowałaby tak ekstremalnie wysokich podatków (w niektórych krajach nawet 70%). Żadna inna branża w UE nie zaakceptowałaby jawnie rozbieżnych z prawem Unii regulacji narodowych. Tego rynku, jak to obecnie robi monopolista w Polsce, nie trzeba testować. Jest już dawno przetestowany.

Dlaczego więc ludzie grają?

Społeczeństwa są rozwarstwione materialne, a proces ten gwałtownie przyspiesza. Nawet w bogatych krajach Unii widać to coraz bardziej (ostatnie wydarzenia we Francji). Większość ludzi jest de facto uboga. Ludzie zamożni, mają takie środki, o których większość może jedynie poczytać. Są to nieosiągalne poziomy życia bez względu na zdolności, wykształcenie, zaangażowanie w pracę. Ludzie żyją na kredyt, zadłużają się dla podstawowych dóbr materialnych i wydaje im się, że coś osiągnęli. Jest znamienne, że z punktu widzenia danych GUS, w Polsce osoba zamożna to ktoś kto zarabia 85 000 zł rocznie brutto, czyli 20 000 EUR. Polak bogaty zgodnie z raportem KPMG to ktoś, kto zarabia 20 000 zł brutto miesięcznie (4.500 € miesięcznie). Sukienki z najnowszej kolekcji Dolce Gabbana kosztują ok 5.000 € za sztukę, podstawowy pokój w hotelu w Monaco na F1 kiedy w 2019r wystartuje Kubica, 10 000 € za noc. Tak wygląda w praktyce poziom naszej zamożności i bogactwa.

W dzisiejszym świecie ludzi zamożnych (nie bogatych tylko zamożnych), nie dobra materialne są świadectwem ich możliwości. Celem jest zdrowie, uroda i długie życie. Do tego dążą ludzie zamożni. To ich stać na regularne chodzenie do klubów fitness (nie dlatego, że karnet jest drogi tylko dlatego, że na to trzeba mieć czas!), wynajęcie trenerów personalnych, korzystanie z klinik, gdzie za gigantyczne pieniądze można opóźnić procesy starzenia. Ich stać na super drogie suplementy. Polskiego „zamożnego” obywatela nie stać nawet na zdrowe odżywianie.

Paradoksalnie więc weszliśmy w epokę, kiedy czas można kupić. Nie jest to kwestia wiary, szczęścia czy genów po rodzicach. Stało się to zagadnieniem technologicznym i naukowym. A to kosztuje. Bogaci żyją dłużej i lepiej. To fakty potwierdzone przez statystyki. W USA zamożni mężczyźni żyją dłużej o 10 lat od ubogich. A to przecież kraj o zdecydowanie wyższym poziomie opieki zdrowotnej niż w Polsce.

I dlatego ludzie grają i będą grać.

Aby zrealizować swoje dążenia materialne, ale w szczególności, aby kupić czas. Dlatego najlepsi gracze to ci po 35 roku życia.

Rynek produktów luksusowych rośnie w sposób niezwykle dynamiczny. KPMG określa wartość tego rynku w Polsce w 2017 r na 21 miliardów złotych.

Przewiduje się wzrost w 2020 o 50 %. Liczba ta jednak uwzględnia wyłącznie materialne produkty luksusowe. Nie uwzględnia jednak rynku hazardowego. A hazard, czyli gra za posiadane nadwyżki finansowe, czyli kupowanie emocji- to prawdziwy rynek luksusu.
W dzisiejszym elektronicznym świecie pozwalającym na błyskawiczny dostęp do informacji, ludzie epatowani są informacjami o produktach. I nie chcą już zbierać latami na samochód czy podróż zagraniczną. Nie chcą osiągać marzeń u schyłku aktywności zawodowej i życiowej. Chcą wyglądać jak gwiazdy, chcą wyglądać lepiej i młodziej. Chcą tu i teraz – „I want it all , I want it know….”. Ale wiedzą, że prawdopodobnie nie zdobędą na to środków nigdy. Stąd bierze się powszechność chęci gry, a współczesne technologie znacząco to ułatwiają.

Powszechne jest przekonanie, że gry hazardowe to domena uzależnionych. Nic bardziej mylnego. Tak jak alkohol nie jest spożywany w większości przez alkoholików, tak hazard nie jest dla osób chorych. Ludzie uzależnieni w hazardzie to nie więcej niż 1%. Co ciekawe w przypadku gier uznawanych za” miękkie” jak np. gry liczbowe ten odsetek jest zdecydowanie większy (ok. 4%). Gramy, aby kupić emocje i nadzieję na osiągniecie nieosiągalnego, ale też zbliżyć się do świata jaki pokazują nam media.

I dlatego właśnie ludzie grali, grają i będą grać, zawsze znajdując miejsce, które im to zaoferuje. Legalnie lub nie.

Cezary Gizka – międzynarodowy ekspert branży hazardowej, długoletni manager zarządzający w Casinos Poland (COO) i Olympic Casino (CEO).

Tagged under

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

O Stronie

Serwis E-Play.eu to wyczerpujące kompendium wiedzy o internetowym hazardzie poparte 20-letnim doświadczeniem tworzących go specjalistów z branży hazardowej Prezentujemy tylko sprawdzone kasyna, bukmacherów oraz poker roomy oraz najlepsze oferty skierowane do graczy. E-Play.eu to codzienna porcja rzetelnej wiedzy i rozrywki w najlepszym wydaniu.

Archiwa